KsiążkaKultura

5 powodów, dla których czytnik ebooków jest lepszy od tradycyjnej książki

5 powodów

Kocham czytać. Mogłabym to robić całymi godzinami. Spędzam tak każdą wolną chwilę w ciągu dnia, na przykład w komunikacji miejskiej (chyba, że spaceruję, wtedy słucham podcastów). Chcę mieć książkę ZAWSZE przy sobie. I nie chodzi mi o to, czy trzymam w ręku papier, czy plastik. Nie chodzi mi o to, czy pachnie mi papierem, czy nie. Chodzi mi tylko o to, żeby mieć przy sobie jej treść to co chciał mi przekazać autor. 

Dlaczego czytnik ebooków zmienił moje życie?

1. Papierowa wersja jest CIĘŻKA.

Widziałaś może „Wyznaję” Jaume Cabre? 768 ogromnych stron. Książka tak duża, że może zabić jak przyśniesz podczas lektury, serio. Znam osobę, która jej nie przeczytała, bo nie wiedziała jak mam ją trzymać leżąc (ciągle bolały ją ręce). Bonda „Okularnik„. Jedna z lepszych książek, jakie czytałam, gruba jak cholera. Myślę, że im lepsza książka, tym grubsza (oczywiście są wyjątki). Masz wybór, możesz nosić te tomiska, może Cię boleć kręgosłup (ale przeczytasz). Albo kup sobie czytnik – każda książka będzie ważyła tyle co nic.

2. Nie wszyscy muszą widzieć co czytasz.

Powiedźmy, że jestem 40. letnim facetem w garniturze, zaciekawiła mnie lektura Gray’a albo „Zmierzch”. Czy wsiądę z tym do pociągu? Czy poczytam w tramwaju? NIGDY W ŻYCIU. Wścibskie oczy współpasażerów szybko to zaobserwują, a ja, jako elegancki czterdziestolatek, spalę się ze wstydu. Wcale nie chodzi o to, że się wstydzę tego co czytam. Nie. Nie chce, żeby wścibskie oczy to widziały. Nie chce, żeby Pani która się nudzi, czytała ze mną. Może niech następnym razem zabierze ze sobą swoją książkę.

3. Mnóstwo wolnego miejsca.

Po przeczytaniu „Magii Sprzątania” zaczęłam cenić sobie minimalizm. Staram się ograniczyć ilość zbędnych rzeczy. Półki pełne książek są piękne, wygląda to imponująco. Wchodzisz do pokoju z pełnymi regałami i myślisz sobie „Jaka ona oczytana!”. Fajnie. Wolę jednak, żeby ktoś po rozmowie ze mną stwierdził, że jestem oczytana, niż po wyglądzie mojego domu (bo mogłam wcalę nie przeczytać tych książek).

4. Cena.

Chciałam przeczytać wszystkie części „Gry o tron”. Jeden tom książki to około 50 zł razy 8 części, daje już 400 zł. Drogo. Jeśli dużo czytasz, to miesięcznie może wyjść niezła sumka. Szkoda by było nie czytać z powodu ceny książki. Powiesz: jest biblioteka, nie trzeba kupować. Okej, nie trzeba. Ale wiesz ile się czeka w mojej bibliotece na książkę Bondy? 3 miesiące (jeśli wcześniej ją sobie zarezerwujesz). A ja chce przeczytać „Lampiony” teraz! Nie mogę czekać! Muszę już wiedzieć czy Duch żyje, czy nie (Pani Katarzyna nie chciała mi tego zdradzić, na targach książki w maju rok temu, to twarda kobieta). Kolejny argument: to nielegalnie! Będziesz ściągała z tego, czy innego gryzonia. Autor ciężko pracował, a Ty go okradasz.

Nie okradam.

Po pierwsze, ebooki są tańsze niż książki drukowane.
Po drugie, jest LEGIMI. Ta strona jest jednym z największych odkryć tego roku. Działa jak Netflix, tylko z książkami. Płacisz co miesiąc określoną kwotę (w zależności od planu jaki wybierzesz), ja wybrałam nielimitowany (40 zł), i masz dostęp do tysiąca książek. W tym najnowszych, bez limitu. Możesz codziennie czytać inną książkę za 40 zł. Jest to jak najbardziej legalne źródło. I dobrze, nie ma tam wszystkich książek ale możesz je sobie dokupić bo większość jest dostępnych. Legimi, Spotify i Netflix to największe dobrodziejstwa dwudziestego pierwszego wieku.

5. Kończysz książkę i nie masz co robić.

Powszechny problem na wakacjach. Właśnie skończyłaś wszystkie książki, jakie ze sobą zabrałaś. Patrzysz w sufit lub telefon bo nie masz co robić. Do walizki zmieści się trochę książek, ale musi być też miejsce na ubrania itd. Na moim czytniku mieści się 2000 książek. Nigdy nie spotka mnie ta niespodzianka. Bateria w moim czytniku starcza na miesiąc, więc argument o rozładowanej baterii też jest kiepski.

Podoba Ci się? Podziel się:
20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *