Książka

Zapisane w kościach – Simon Beckett

Zapisane w kościach, czyli druga część przygód Davida Huntera, antropologa sądowego, który lubuje się w małych, zamkniętych miejscach. Opisy są bardziej drastyczne, David jest w większym niebezpieczeństwie, a intryga jeszcze bardziej złożona. 

⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️

Zapisane w kościach: 6/10

zapisane w kosciach

Tym razem antropolog zostaje wysłany na wyspę, odcięta od świata przez sztorm. Ma tam zbadać szczątki znalezione w starej chacie. Sprawa jest o tyle dziwna, że spalone jest samo ciało nic poza nim. Mimo braku dostępu do profesjonalnego sprzętu doktor Hunter musi rozwikłać zagadkę morderstwa. Czas pogania, a raczej dziwne wydarzenia, które dzieją się na wyspie.

Czytając miałam wrażenie, że Beckett nie lubi bohatera stworzonego przez siebie. Ciągle próbuje go zabić, w wyniku czego antropolog non stop chodzi pokiereszowany. A może to wina gatunku literackiego? W każdym razie wszelkie nieszczęścia spotykają naszego skrytego doktora. Na początku akcja nie jest porywająca, szczerze mówiąc odłożyłam na chwilę książkę na bok i zaczęłam czytać coś innego. Jednak ciekawość o co chodziło z tym dziwnym spaleniem ciała wzięła górę. Nie pożałowałam. W połowie książki akcja się rozkręca. Na koniec nie mogłam przestać czytać. Każdy rozdział kończył się haczykiem, który czytelnik miał połknąć („jeszcze tylko jeden rozdział i idę spać”). I tak do samego końca. Co więcej, kiedy już myślisz, że jest spokój, wszystko zostało pokrętnie wyjaśnione, nagle Simon Beckett łapie cię, zadaje cios prosto w serce i momentalnie zaczytasz czytać trzecią cześć tylko po to aby dowiedzieć się czy wszystko się dobrze skończyło.

Szepty zmarłych

⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️

Szepty zmarłych: 7/10

szapty zmarłych

Trzecia cześć przygód Davida Huntera wreszcie pokazuje czytelnikowi wielki świat. Akcja rozgrywa się w Ameryce a krąg podejrzanych wreszcie nie jest zamknięty. Jest to miłym zaskoczeniem po dwóch częściach typowo w stylu Agathy Christie. Antropolog sądowy pomaga w amerykańskim śledztwie, nie jest tam mile widziany. Uprzedzam do tej książki trzeba mieć mocne nerwy Simon Beckett daje się ponieść wyobraźni. Trup na trupie i to dosłownie. Do tego rękawiczki z ludzkiej skóry. Przez całą powieść przewija się, wtrącana z zaskoczenia osoba zabójcy. Możemy śledzić jego myśli. Osobiście bardzo lubię takie wtrącenia w książkach kryminalnych. Daje to możliwość poznania pokręconego toku myślenia sprawcy.

Na razie odkładam serię na bok. Trochę za dużo tych zmarłych. Czwarta i piąta część przygód Davida Huntera musi zaczekać na bardziej ponure dni.

 

 

 

ZapiszZapisz

Podoba Ci się? Podziel się:
20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *