KsiążkaKultura

Zapisane w wodzie Paula Hawkins

zapisane w wodzie

Książka Paula Hawkins „Zapisane w wodzie” wzbudza we mnie sprzeczne uczucia. Po „Dziewczynie z pociągu” każdy spodziewałby się niesamowitej intrygi. Tak zagmatwanej, że nawet największy fan zagadek nigdy nie zgadnie co się dzieje. A tu?

„Zapisane w wodzie” to naprawdę świetna książka tyle, że oczekiwaliśmy więcej. Jak tylko dorwałam ebook’a to rzuciłam wszystkie inne książki i zaczęłam tą. Było miło, fajnie i przyjemne ale oczekiwałam czegoś więcej.

Tak trochę jest z tematem samobójstwa w kryminale – odrazu wiesz, że to nie było samobójstwo. Od początku książki myślisz, kto był mordercą, prowadzisz wewnętrze zakłady sam ze sobą. Im więcej nieżywych nieszczęśników, tym bardziej cała magia znika, a książka robi się po prostu rozpaczliwie smutna. Okej, w „Dziewczynie z pociągu” było zaginięcie i też wiadomo było, że to morderstwo ale tam ofiara była bardziej oddalona od głównej bohaterki, więc intrygował sam pomysł.

Ciekawa była sama narracja w „Zapisane w wodzie”. Cały czas się zmieniła, pozwalała obejrzeć sytuację z kilku stron. Podoba mi się pomysł rozmowy z osobą, która jak wiadomo nie odpowie. To dodawało dreszczyk emocji całej książce.

Nie chce zdradzać więcej szczegółów. Podsumowując przeczytaj bo warto (chociażby dla samej narracji), ale nie spodziewaj się fajerwerków jak w „Dziewczynie z pociągu”.

Czytaliście? Jakie są Wasze odczucia?

 

 

Podoba Ci się? Podziel się:
20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *